Skinoren – opinie internautów kontra moja opinia

Dwadzieścia parę lat – w tym wieku większość osób, które w młodzieńczych latach borykały się z trądzikiem, ma już ten kłopot dawno za sobą. U mnie było odwrotnie – jako nastolatka nie miałam żadnych kłopotów z cerą, a trądzik pojawił się u mnie dopiero po 24 roku życia. Z dnia na dzień obserwowałam, jak moją gładką dotąd twarz zaczynają „ozdabiać” grudki, wypryski i czerwone placki. Najmocniej zaatakowane miejsca – broda, żuchwa, szyja. Po kilku miesiącach od pojawienia się trądziku poszłam do dermatologa. Zapisał mi leki, które kompletnie nic nie dały. Strasznie mnie to zirytowało – lekarz, który nie potrafi dobrze zdiagnozować przyczyny choroby oraz dobrać właściwych leków chyba nie jest dobrym lekarzem. Postanowiłam, że nie będę więcej tracić czasu na wątpliwych specjalistów i sama poszukam antidotum na trądzik.

Internet to dla większości osób podstawowe źródło informacji i opinii na temat działania różnego rodzaju leków, kosmetyków, suplementów. Podobnie było ze mną – spędziłam w sieci wiele godzin, zanim wreszcie poszłam do apteki i kupiłam lek na trądzik. Skinoren był preparatem, który w moim mniemaniu miał najwięcej zalet, wybór padł więc na niego. Po pierwsze, był do zastosowania zewnętrznego, a wydawało mi się, że tylko działanie bezpośrednio na skórę może być skuteczne. Po drugie, substancja aktywna w Skinorenie to znany ze swych właściwości antybakteryjnych i anty-łojotokowych kwas azelainowy. Po trzecie, Skinoren ma status leku, a jednocześnie można go nabyć bez recepty. Po czwarte, opinie o Skinorenie znalezione w internecie w większości były na tak. Pełna nadziei na przywrócenie mojej cerze dawnej kondycji, rozpoczęłam kurację.

Koniec z wypryskami i przebarwieniami??? Moja opinia o Skinorenie

Skinoren występuje pod postacią żelu i kemu. Na początek wybrałam tę drugą opcję.

skinoren

Dwa tygodnie stosowania i nic. Pieczenie skóry i lekkie podrażnienie – oto jedyne efekty, które zaobserwowałam. Wyprysków i przebarwień krem Skinoren wydawał się w ogóle nie zauważać, albo po prostu nie umiał sobie z nimi radzić. Żadne zmiany trądzikowe nie uległy spłyceniu, a nowe wypryski nie przestawały wyskakiwać. Po miesiącu stosowania pomyślałam, że może Skinoren w formie kremu jest po prostu zbyt łagodny w działaniu, więc zamieniłam go na żel.

Efekty były – ale nie takie, jak się spodziewałam. Niestety żel Skinoren zadziałał bardzo negatywnie. Nie dość, że podobnie jak krem, w ogóle nie zwalczał trądziku, to jeszcze strasznie wysuszył mi cerę, a pieczenie, swędzenie i stan zapalny wydawały się nie ustawać. Pogorszenie stanu skóry i nieprzyjemne odczucia spowodowały, że po około trzech tygodniach, żel Skinoren wylądował w koszu. Postanowiłam, że nigdy więcej nie sięgnę już po żadne preparaty do wsmarowywania w cerę. Palenie skóry, jej suchość i szorstkość – tak chyba nie powinna wyglądać walka z trądzikiem. Nie wiem, jakim cudem ten preparat pomógł innym osobom, ale ja omijam go szerokim łukiem. Nie polecam.

Drogie, ale skuteczne – tabletki na trądzik Nonacne

NonacnePatrząc na moje zmagania z trądzikiem, przyjaciółki sprezentowały mi tabletki na trądzik Nonacne. Przedtem co nieco o nich czytałam, ale jakoś nie brałam pod uwagę kuracji z ich udziałem. Cena wydawała mi się zbyt egzotyczna, aby w nie inwestować. No, ale skoro dostałam je w prezencie… Tabletki Nonacne mają w składzie całą listę aktywnych substancji, głównie naturalnego pochodzenia, np. ekstrakt z Sarsaparilla i czerwonej kończyny, wyciąg z pestek winogron. Preparat wzbogacony jest także witaminami i minerałami.

Zawartość brzmiała naprawdę imponująco, ale szczerze mówiąc, nie spodziewałam się cudów. Tymczasem Nonacne pozytywnie mnie zaskoczył. Nim minął miesiąc od początku stosowania tych kapsułek, zauważyłam zmniejszenie zmian trądzikowych. Intensywność powstawania wyprysków zmalała. Grudki – dotąd duże i twarde, stały się mniej wyraziste. Cera nabrała też bardziej jednolitego kolorytu. Zamówiłam więc następne opakowanie. Pod koniec drugiego efekty były już bardzo widoczne. Choć trądzik nie był jeszcze wyleczony do końca, skóra wyglądała dużo bardziej zdrowo. Na moje oko lepiej o około 50% niż na początku.
Największa widoczna różnica przyszła pod koniec trzeciego opakowania. Około 80 – 90% poprawy! Jestem po trzymiesięcznej kuracji, małe zmiany skórne jeszcze nie do końca są wyleczone i nadal od czasu do czasu wyskakują mi niewielkie krosty, ale to jest nic w porównaniu do rozmiarów trądziku, który miałam jeszcze kilka miesięcy temu. Przede wszystkim udało mi się zwalczyć ciągle utrzymujące się procesy zapalne skutkujące bezustannym pojawianiem się nowych wykwitów. Skóra jest zdrowa i zrównoważona, pracuje normalnie.

Aktualizacja

Ponieważ pojawiło się sporo pytań o to gdzie kupić Nonacne podaję adres: strona producenta Nonacne kliknij tutaj.

4 komentarze


  1. // Odpowiedz

    Właśnie szukam czegoś skutecznego na trądzik. Szczerze mówiąc, też miałem sięgnąć po ten Skinoren, ale po takiej recenzji to już sam nie wiem…


  2. // Odpowiedz

    Też łykam te tabletki Nonacne, jednocześnie stosuję krem na trądzik. Efekty są, ale to jeszcze nie to czego bym oczekiwała.


  3. // Odpowiedz

    trądzik – samo przyszło, samo przejdzie 😀


  4. // Odpowiedz

    nonacne daje rade ale najlepiej równocześnie stosować też inne metody oczyszczające twarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *